sobota, 4 marca 2017

Lektor z pociągu 6:27 Jean-Paul Didierlaurent

Nietypowa historia tak jakby miłosna. Z naciskiem na "tak jakby".

Niedługa, treściwa i nieco dziwna. Skonstruowana tak, że chociaż długo nie wiadomo, o co właściwie chodzi i dokąd zmierza, to finał przychodzi mimo wszystko jako logiczny wynik wydarzeń poprzedzających.

Naprawdę "tak jakby" miłosna. Nie spodziewajcie się romansów, rozdzierających wyznań, wynurzeń emocjonalnych. Właściwie to nawet trudną ją nazwać miłosną. A jednak coś w tym jest.

I świetne jest w niej też to, że autor wiedział dokładnie, kiedy powinna się skończyć. Ani słowa wcześniej, ani słowa dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz